Słowo musztarda kojarzy się Polakom nie tylko z majowym grillem i hot dogiem na stacji benzynowej, ale też… z Czechami. Wielu turystów wracających z południowej granicy deklaruje, że czeska hořčice to zupełnie inna liga. Co więcej – wśród Polaków panuje przekonanie, że czeska musztarda jest lepsza, bardziej kremowa, mniej octowa. Czy to tylko mit? A może czeska tradycja musztardowa rzeczywiście ma coś do zaoferowania?
Hořčice, czyli „gorzkość” na talerzu
Na początek – językowa ciekawostka. Dlaczego po czesku musztarda to hořčice? W przeciwieństwie do polskiego określenia, które przyszło do nas z języków romańskich (przez włoskie mostarda i francuskie moutarde, od łacińskiego mustum ardens – „palący moszcz”), Czesi poszli drogą własną, słowiańską. Ich hořčice pochodzi od słowa hořký, czyli „gorzki” lub „ostry”, co świetnie oddaje charakter musztardy. Końcówka -čice to popularny czeski przyrostek w nazwach produktów spożywczych – jak np. paštika (pasztet) czy pomazánka (pasta do smarowania).
Hořčice kremowa, delikatna, gorzka… czeski raj dla smakoszy
W Czechach musztarda to nie tylko dodatek – to osobna kategoria kulinarna z bogatą tradycją. Czeska plnotučná hořčice (pełnotłusta musztarda) ma charakterystyczną, bardzo kremową konsystencję i lekko słodkawy smak, zrównoważony z ostrą nutą. To zupełne przeciwieństwo popularnej w Polsce musztardy sarepskiej, ostrej i mocno octowej.
Jednym z najbardziej znanych producentów w Czechach jest firma Malva której musztarda Plnotučná i Kremžská hořčice (z dodatkiem całych ziaren gorczycy) to klasyka gatunku. Kremžská swój rodowód posiada w Austrii, chociaż dzisiaj produkowana jest także w Czechach.
Czesi używają musztardy głównie jako dodatku do kiełbas, wędlin, smażonego sera (smažák) czy uzeného masa (wędzone mięso). Nierzadko spotkamy ją w lokalach serwujących utopence – piklowane kiełbaski w zalewie z cebulą i musztardą (swoją drogą o tej „wyjątkowej” przekąsce pisałem już jakiś czas temu tutaj). Służy też jako składnik marynat i sosów, a nawet – w wersji słodkawej – do niektórych przekąsek świątecznych.
Skąd ten zachwyt w Polsce?
W latach 90., gdy polski rynek dopiero otwierał się na różnorodne produkty spożywcze, czeska musztarda była symbolem „czegoś lepszego”. Miała lepszą konsystencję, była delikatniejsza, bardziej kremowa. Wielu Polaków kupowało ją hurtowo przy okazji wyjazdu do Czech. W dodatku – jako że Czesi wcześniej unikali silnych konserwantów i octu w nadmiarze – smak czeskich musztard był łagodniejszy, bardziej „domowy”.
Do dziś w internetowych forach czy komentarzach można znaleźć głosy: „Czeska hořčice? Tylko ona do kiełbasy!”, „Polskie musztardy są kwaśne, tylko hořčice z Czech się nadaje”. Pamięć tamtego smaku przetrwała mimo że dziś w Polsce dostępne są musztardy o bardzo wysokiej jakości. Ale legenda żyje.
Musztarda częścią kultury
Musztarda to także nośnik kultury – łączy się z typowym czeskim stołem, w którym liczy się prostota, konkretny smak i swojskie dodatki. W Czechach raczej nie znajdziemy egzotycznych smaków musztardowych z figą czy chili mango. Króluje klasyka: plnotučná, kremžská, dijonská, ostrá. Każda ma swoje miejsce – do parówek, do golonki, do chleba ze smalcem.
W czeskim języku istnieje powiedzenie: „Je pozdě honit hořčici” – czyli „Za późno na gonienie musztardy”, co można porównać do polskiego „musztarda po obiedzie”. Oznacza, że coś jest spóźnione, niepotrzebne – zabawnie, że nawet musztarda doczekała się swojego miejsca w czeskim idiomie
Czeska hořčice to nie tylko alternatywa dla polskiej musztardy. To element kultury. Za słowem kryje się historia smaku, wspomnienie lepszych czasów i różnice w podejściu do jedzenia. Warto ją poznać – najlepiej z kiełbasą, kuflem piwa i uśmiechem na twarzy. Bo Czechy, jak mało który kraj, potrafią celebrować prostotę.

