Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że Wielkanoc w Polsce i Czechach wygląda bardzo podobnie. W końcu to te same święta, ten sam kalendarz, te same symbole. Jajka? Są. Ciasta? Oczywiście. Mięso po poście? Jak najbardziej. A jednak wystarczy usiąść przy czeskim stole wielkanocnym, żeby zauważyć różnice! Te najlepiej widać właśnie… na talerzu.
Słodkie symbole – mazanec, jidáše i beránek
Mazanec to niepozorne, okrągłe ciasto drożdżowe, które na pierwszy rzut oka może przypominać polską babę wielkanocną albo bardziej zwartą chałkę. Ale kiedy przyjrzymy się bliżej, zaczyna się robić ciekawie. Mazanec często nacina się na wierzchu w kształt krzyża, posypuje migdałami i piecze właśnie na Wielkanoc, co nadaje mu wyraźny kontekst religijny. Dawniej był to wypiek wyjątkowy, przygotowywany tylko raz w roku — trochę jak symbol zakończenia postu i powrotu do obfitości.
Obok niego pojawia się beránek, czyli ciasto w kształcie baranka. I tutaj symbolika jest już bardzo czytelna — to bezpośrednie nawiązanie do Baranka Bożego i chrześcijańskiej tradycji Wielkanocy. To także element domowej estetyki świąt — często starannie dekorowany, obsypany cukrem pudrem, z chorągiewką wbitym w grzbiet. Stoi na stole, wygląda dobrze… i dopiero po chwili znika, pokrojony na kawałki.
Ale najbardziej intrygujące są zdecydowanie jidáše (judaszki). To niewielkie, skręcone bułeczki drożdżowe, których kształt ma symbolizować sznur Judasza. Już sama nazwa wprowadza lekki niepokój — bo przecież trudno o mniej „świąteczną” postać. A jednak czeska tradycja potrafi to obrócić w coś zaskakująco pozytywnego. Jidáše spożywa się w Wielki Czwartek rano, najlepiej przed wschodem słońca i obowiązkowo posmarowane miodem. Według dawnych wierzeń taki rytuał miał zapewniać zdrowie, siłę i ochronę przed chorobami przez cały rok. W niektórych regionach wierzono nawet, że chroni przed ukąszeniami węży.
Nádivka – czyli Wielkanoc pachnąca wiosną
Jeśli jednak miałbym wskazać jedno danie, które najlepiej oddaje charakter czeskiej Wielkanocy, byłaby to bez wątpienia nádivka. Przygotowywana najczęściej w Wielką Sobotę, kiedy kończy się post, jest czymś więcej niż tylko zapiekanką. Składa się z jajek, mięsa (często wędzonego), pieczywa i przypraw, ale jej najważniejszym składnikiem jest… zielenina. Szczypiorek, pietruszka, czasem szpinak, a bardzo często także młode pokrzywy i czosnek niedźwiedzi. Jeżeli więc spotkacie w czeskim lesie „grzybiarzy” w marcu to prawdopodobnie zbierają oni właśnie czosnek niedźwiedzi do wielkanocnej nádivki.
Nie jest to przypadek. Nádivka symbolizuje wiosnę – odradzającą się przyrodę, świeżość, nowy początek. To danie, które bardziej niż do religii odnosi się do natury i cyklu życia. I właśnie tutaj widać jedną z największych różnic między Polską a Czechami – u nas Wielkanoc jest przede wszystkim duchowa, u Czechów często bardziej… sezonowa.
Zapomniane potrawy z Moraw
Czeska Wielkanoc to także kuchnia, która w wielu regionach zachowała bardzo stare, dziś już rzadko spotykane tradycje. Można tu natrafić na takie potrawy jak pučálka – prażony kiełkujący groch, czy pražmo, czyli danie przygotowywane z kiełków zbóż. Jest też šmigrustovka – gęsta, sycąca zupa, która powstawała z tego, co udało się zebrać w nagrodę od gospodarzy, podczas wielkanocnego kolędowania z pomlázką (po polsku „Wielkanocne smaganie”). Wszystkie te potrawy mają jedną wspólną cechę – są proste, sezonowe i głęboko zakorzenione w rytmie przyrody.
Tradycyjna czeska Wielkanoc nie różni się znacząco od tej, którą znamy z polskich domów. Nie ma święconki i polewania wodą, ale w większości symbolika pozostaje podobna. Różnice najlepiej widać na talerzach, chociaż i tutaj mamy produktu, które łączą: jaja, mięsa, sałatki ziemniaczane. I oczywiście spotkania z najbliższymi. Bo czym byłyby te wszystkie potrawy, nawet najsmaczniejsze, bez towarzystwa osób, które są dla nas ważne?
Veselé Velikonoce!

