Muzeum Motoryzacji WENA w Oławie – podróż w czasie, której się nie spodziewałem

muzeum-motoryzacji-wena-olawa (3)

Zacznę od tego, że nie jestem fanem motoryzacji. Samochody (i ich historia) są mi całkowicie obojętne. Może na chwilę zmieniło się to kiedy zwiedzałem Muzeum Tatry w Kopřivnicach (relację z tego miejsca możecie przeczytać tutaj), ale co do zasady nie interesują mnie motoryzacyjne “atrakcje”. Tak też było z Muzeum Motoryzacji WENA w Oławie. Zostałem tam jednak zaciągnięty (niemal siłą). No dobrze, będą samochody. Dużo samochodów. Pewnie jakieś Fiaty, Polonezy, może kilka zagranicznych klasyków, trochę motocykli i rowerów. Obejrzymy, zrobimy zdjęcia, wypijemy kawę i jedziemy dalej. Szybko przekonałem się, że nie będzie tak łatwo.

Muzeum WENA w Oławie – zwiedzanie

Owszem – samochodów jest tutaj mnóstwo. I to nie jest przesada. Ale WENA bardzo szybko przestaje być muzeum samochodów, a zaczyna być czymś w rodzaju ogromnego wehikułu czasu. Jednym krokiem przenosimy się do początków motoryzacji, chwilę później jesteśmy w świecie Fiata 126p, następnie trafiamy do mieszkania z czasów PRL, baru, w którym klient zdecydowanie nie jest najważniejszy, a na końcu możemy wsiąść do symulatora i sprawdzić, jak radzimy sobie za kierownicą.

Zaczęło się od 30 lat zbierania samochodów

Historia WENY zaczyna się długo przed tym, zanim w Oławie pojawiła się pierwsza hala muzealna. Tomasz Jurczak przez około 30 lat budował swoją kolekcję samochodów. Jak sam mówił przy okazji otwarcia muzeum, eksponatów było tak dużo, że w pewnym momencie zaczęło brakować miejsca. W czerwcu 2024 roku kolekcja została wreszcie udostępniona zwiedzającym. I właściwie od początku było wiadomo, że to nie będzie mała, kameralna wystawa.

Dzisiaj muzeum zajmuje około 11 tysięcy metrów kwadratowych, a kolekcja obejmuje setki samochodów, motocykli i rowerów oraz dziesiątki tysięcy przedmiotów związanych z PRL-em. Oficjalne dane muzeum podają między innymi 459 samochodów, 192 rowery, 100 motocykli, 12 traktorów i około 33 tysiące przedmiotów z epoki PRL.

Muzeum motoryzacyjne w Oławie – tutaj samochody mają swoje historie

Pierwsza część ekspozycji robi wrażenie przede wszystkim skalą.Samochody stoją niemal wszędzie. Są auta osobowe, pojazdy użytkowe, samochody specjalistyczne, motocykle, rowery, traktory i konstrukcje, które trudno nawet jednoznacznie przypisać do konkretnej kategorii. Jest oczywiście ogromna reprezentacja polskiej motoryzacji, a szczególną uwagę przyciąga kolekcja Fiatów 126p. WENA posiada dziesiątki „maluchów”, w tym egzemplarze bardzo nietypowe i posiadające własne historie. W kolekcji znajduje się także ostatni wyprodukowany Fiat 126p oraz ostatni Polonez.

Ale mnie najbardziej zatrzymał samochód, który na tle wszystkich tych polskich klasyków wyglądał jakby przyjechał tutaj prosto z włoskiej riwiery (bo też tak było).

Fiat 500 Jolly – “mój ulubieny”

Fiat 500 Jolly z 1960 roku to jeden z tych samochodów, przy których człowiek automatycznie się uśmiecha.Mały Fiat został pozbawiony klasycznego nadwozia, otrzymał otwartą konstrukcję, charakterystyczne wykończenie i wygląda bardziej jak samochód plażowy niż coś, czym można byłoby poważnie poruszać się po mieście. I właśnie do tego został stworzony.

muzeum-motoryzacji-wena-olawa (3)

Fiat 500 Jolly, przygotowany przez włoską Carrozzeria Ghia, był swego rodzaju luksusowym plażowym buggy. Produkowano go od końca lat 50. do połowy lat 60., a jego cena była około dwukrotnie wyższa od zwykłego Fiata 500. Samochód stał się przy tym ulubioną zabawką zamożnych klientów – korzystali z niego między innymi Aristotle Onassis czy Yul Brynner. I jest w nim coś absolutnie uroczego.

Właśnie takie eksponaty pokazują, że WENA nie ogranicza się do polskiej motoryzacji i nostalgii za PRL-em. Można tutaj znaleźć prawdziwe motoryzacyjne ciekawostki z różnych epok i części świata.

Z włoskiej riwiery wprost do PRL-u

I tutaj zaczyna się zupełnie inna część muzeum. Wystawa poświęcona życiu w PRL-u jest właściwie osobną podróżą w czasie. Kiosk Ruchu, dawne przedmioty codziennego użytku, sprzęt gospodarstwa domowego, zabawki, wyposażenie mieszkań, stare reklamy, samochody, motocykle, makiety i dziesiątki innych rzeczy.

Niektóre eksponaty wywołują natychmiastowe: „O kurczę, pamiętam to”. Chociaż u mnie raczej brzmiało to bardziej: „Moja babcia miała dokładnie takie”. Ale to jeszcze nic. Bo jeżeli myślicie, że setki pamiątek z tamtych czasów to wszystko co Muzeum Motoryzacji WENA ma wam do zaoferowania to… potrzymajcie mi oranżadę.

Jednym z ciekawszych elementów jest odtworzone mieszkanie pana Mirka z Gliwic. I pewnie powiecie – co pan Mirek miał nam do zaoferowania, że jego mieszkanie przeniesiono do muzeum w Oławie? No cóż… tak się składa, że pan Mirek… przechowywał samochód w swoim salonie. Żeby go wyjąć, trzeba było między innymi rozebrać fragment ściany.

I nagle samochód przestaje być tylko samochodem.Staje się częścią czyjegoś życia.

Bar, w którym klient nie ma racji

Ale prawdziwą perełką jest bar z czasów PRL-u. I tutaj trzeba oddać twórcom WENY jedno: oni nie zrobili po prostu dekoracji.Oni zrobili doświadczenie. To jest to cało instagramowe “doświadczanie” w wersji oławskiej (czy ja się nabijam z Oławy? być może…). W barze zamawiamy oranżadę oraz blok czekoladowy. I wtedy zaczyna się zabawa. Obsługa jest… powiedzmy… mało zainteresowana naszym dobrym samopoczuciem. Panie za ladą doskonale odgrywają rolę bufetowych z czasów, kiedy klient niekoniecznie był „naszym gościem”. Raczej petentem, który przeszkadzał w spokojnym funkcjonowaniu bufetu.

Atmosfera jest tak dobrze zagrana, że człowiek zaczyna się zastanawiać, czy przypadkiem nie powinien wpisać czegoś do książki skarg i zażaleń. I właśnie dlatego to działa. Muzeum WENA nie kończy się na oglądaniu

muzeum-motoryzacji-wena-olawa

To kolejna rzecz, która odróżnia to miejsce od klasycznego muzeum. Tutaj coraz więcej elementów jest interaktywnych. W jednej z najnowszych hal przygotowano między innymi strefę gier i symulatorów. Są stanowiska związane z motoryzacją, gry retro i różnego rodzaju urządzenia pozwalające nie tylko patrzeć, ale również coś zrobić. Część tych atrakcji jest dodatkowo płatna. To szczególnie dobry pomysł dla rodzin z dziećmi.

Bo umówmy się – nawet największy fan klasycznych samochodów po pewnym czasie może zacząć mieć problem z odróżnieniem kolejnego Fiata od poprzedniego Fiata. Dziecko natomiast po obejrzeniu 200 samochodów chce już coś nacisnąć. I patrząc na średnią wieku przy stanowiskach do grania – nie tylko dziecko.

Są gry, symulatory, interaktywne stanowiska, a w nowej części muzeum pojawiły się również znacznie bardziej rozbudowane atrakcje, w tym możliwość wejścia do prawdziwego samolotu i symulatory lotnicze oraz samochodowe. To pokazuje też kierunek, w którym rozwija się WENA.

A po wszystkim – pierogi!

Po kilku godzinach oglądania samochodów, motocykli, rowerów, PRL-owskich sprzętów i wszelkiego rodzaju motoryzacyjnych dziwactw człowiek zaczyna mieć bardzo przyziemny problem. Jest głodny. Na szczęście przy muzeum działa MotoBar. I tutaj spotkało nas kolejne, tym razem kulinarne zaskoczenie. Pierogi ruskie były naprawdę bardzo dobre. Do tego ceny okazały się całkiem przyjemne, co przy dużych atrakcjach turystycznych wcale nie jest oczywistością.

MotoBar jest zresztą częścią większego pomysłu na WENĘ – można tutaj zjeść przed zwiedzaniem albo po nim, a lokal jest bezpośrednio związany z kompleksem muzealnym. Opinie odwiedzających również często wskazują na pierogi jako jeden z mocniejszych punktów menu. Co ważne, wcale nie musicie kupować biletu do muzeum motoryzacyjnego, żeby zjeść w tym barze (pozostałe punkty gastronomiczne są już wewnątrz muzeum).

Odwiedziny w Muzeum Motoryzacyjnym WENA w Oławie to fajnie spędzonych kilka godzin. I piszę to ja, antyfan motoryzacji. Myślę, że dla osób, które kochają samochody (rowery i motocykle też), albo wychowały się w PRL-u wizyta tutaj będzie prawdziwą frajdą. Nie popełniajcie mojego błędu i nie zakładajcie, że WENA to atrakcja „na szybkie dwie godzinki”. Można oczywiście przejść przez muzeum szybciej. Tylko po co?

Sama część motoryzacyjna jest ogromna. Do tego dochodzi wystawa PRL, kolejne hale, jednoślady, interaktywne stanowiska, bar, strefy dodatkowych atrakcji i gastronomia. A do tego WENA cały czas się rozrasta. Jeszcze niedawno muzeum miało około 7000 m², a w 2026 roku jest to już około 11 000 m². Twórcy zapowiadają dalszy rozwój i kolejne ekspozycje. Już w przyszłym roku ma pojawić się kolejna część wystawy!

muzeum-motoryzacji-wena-olawa (3)
Czy warto odwiedzić Muzeum Motoryzacyjne WENA w Oławie?

Tak. Nawet jeśli nie jesteś wielkim fanem motoryzacji. Bo gdyby WENA była tylko kolekcją kilkuset samochodów, odpowiedź byłaby trudniejsza. Tymczasem dostajemy tutaj coś znacznie większego. Dostajemy historię motoryzacji, ale również historię codzienności.

Muzeum Motoryzacji WENA, Oława – miejsce, do którego zdecydowanie warto pojechać z zapasem czasu. I najlepiej z pustym żołądkiem.

Czeskie Szlaki

Od blisko 10 lat związany jestem z Czechami. Początkowo jako turysta odkrywający górskie szlaki Jeseników. Zakochany w Południowych Morawach. Od lat związany z Ołomuńcem i Brnem. Z czasem rozpocząłem współpracę z czeskimi i polskimi firmami działającymi na terenie Polski i Czech. W 2025 roku uruchomiłem projekt Czeskie Szlaki - pokazujący atrakcje turystyczne i codzienne życie w Czechach - poza Pragą.

Rekomendowane artykuły