Jest taki moment, który prędzej czy później przeżywa niemal każdy, kto zaczyna regularnie podróżować po Czechach. Wsiadacie do samochodu, zjeżdżacie z autostrady, mijacie niewielką miejscowość liczącą zaledwie kilkaset mieszkańców i nagle na szczycie pobliskiego wzgórza (lub po prostu w polu) dostrzegacie charakterystyczną sylwetkę wieży. Kilkanaście kilometrów dalej pojawia się kolejna. Potem następna. Jedna drewniana, druga stalowa, trzecia przypominająca średniowieczną basztę, czwarta wyglądająca jak nowoczesna rzeźba. Po kilku takich wyjazdach zaczynacie zadawać sobie pytanie: czy każde wzniesienie (i nie tylko) musi posiadać swoją wieżę widokową?
To pytanie wcale nie jest przesadzone.
Wieże widokowe w Czechach
Czechy należą do światowej czołówki pod względem liczby wież widokowych przypadających na liczbę mieszkańców i powierzchnię kraju. Według różnych rejestrów oraz baz prowadzonych przez miłośników turystyki działa tutaj ponad 500 ogólnodostępnych wież widokowych, a jeśli doliczyć platformy widokowe, wieże przyrodnicze, dawne wieże strażnicze czy adaptowane obiekty przemysłowe, liczba ta staje się jeszcze większa. Co najbardziej zaskakuje – z roku na rok wciąż powstają kolejne. Nie jest niczym niezwykłym, że niewielka gmina licząca tysiąc mieszkańców decyduje się na budowę własnej rozhledny. Czasami staje ona na najwyższym wzgórzu w okolicy, czasami na skraju lasu, a czasami w miejscu, które jeszcze kilka lat wcześniej nie było celem żadnych wycieczek. W krótkim czasie nowa wieża zaczyna przyciągać turystów, rowerzystów i rodziny z dziećmi. Obok pojawia się parking, wiata, miejsce na ognisko, niewielka restauracja lub punkt z lokalnym piwem. Tak rodzi się nowa atrakcja, z której mieszkańcy są autentycznie dumni. I co ważne – miejsce spotkań lokalnej społeczności. Taka… lokalna świetlica na świeżym powietrzu.

Dla Polaka może to wydawać się zaskakujące. W naszym kraju wieże widokowe najczęściej są dodatkiem do większej atrakcji. Rzadko kiedy stają się głównym celem podróży. W Czechach sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Nieprzypadkowo wielu Czechów planuje wolne dni właśnie wokół takich miejsc. Wystarczy spokojny spacer przez las, wejście na wieżę, kilka minut podziwiania panoramy, obiad w pobliskiej gospodzie i kufel piwa przed powrotem do domu. To sposób spędzania czasu, który doskonale wpisuje się w czeską filozofię turystyki. Dlatego odpowiedź na pytanie postawione w tytule nie brzmi po prostu: „bo z wież są ładne widoki”.
Gdyby chodziło wyłącznie o widoki, podobne zagęszczenie wież spotykalibyśmy również w Austrii, Szwajcarii czy Polsce. Tymczasem to właśnie Czechy uczyniły z nich element swojej narodowej tożsamości turystycznej. Rozhledna nie jest tutaj jedynie punktem obserwacyjnym. Jest symbolem lokalnej dumy, celem rodzinnych wycieczek, miejscem spotkań i częścią kultury aktywnego wypoczynku. Skąd jednak wzięła się ta niezwykła fascynacja? Aby znaleźć odpowiedź, trzeba cofnąć się o ponad sto pięćdziesiąt lat – do czasów, gdy w Czechach rodziła się nowoczesna turystyka, a wejście na wzgórze z pięknym widokiem zaczynało nabierać znaczenia znacznie wykraczającego poza zwykły spacer.
Skąd wzięła się popularność wież widokowych w Czechach?
Przenieśmy się do drugiej połowy XIX wieku.
Czechy wciąż pozostawały częścią monarchii austro-węgierskiej. W wielkich miastach dominował język niemiecki, a czeskie odrodzenie narodowe dopiero nabierało rozpędu. Działacze społeczni, pisarze, artyści i naukowcy starali się odbudować poczucie narodowej tożsamości. Powstawały czeskie teatry, gazety, stowarzyszenia i organizacje społeczne. Jednocześnie coraz więcej ludzi zaczynało odkrywać coś, co wcześniej wydawało się oczywiste – piękno własnego kraju. To właśnie wtedy narodziło się zjawisko określane dziś mianem turystyki patriotycznej. Nie chodziło o zdobywanie rekordów ani ekstremalne wyprawy. Celem było poznawanie czeskiego krajobrazu, historii i miejsc związanych z narodową tradycją. Wycieczka na wzgórze stawała się okazją do spojrzenia na doliny, miasta i wsie nie tylko z góry, ale również z zupełnie nowej perspektywy – jako na wspólną ojczyznę.

Trudno nie zauważyć, że ten sposób myślenia doskonale wpisywał się w romantycznego ducha epoki. W całej Europie popularność zdobywały podróże do malowniczych ruin, punktów widokowych i niezwykłych formacji skalnych. Zachwycano się dziką przyrodą, malowano pejzaże i organizowano pierwsze wycieczki krajoznawcze. Już w pierwszej połowie XIX wieku zaczęto wznosić pierwsze wieże widokowe. Początkowo były to zazwyczaj kamienne lub drewniane konstrukcje budowane przez właścicieli majątków ziemskich albo lokalne towarzystwa. Ich zadanie było proste – umożliwić podziwianie panoramy okolicy. Szybko jednak okazało się, że takie miejsca przyciągają coraz więcej odwiedzających.
Trudne początki – szybki rozwój
Jednym z pionierów był hrabia Jan Nepomuk Harrach (z jego inicjatywy wybudowano m.in. schronisko Labská bouda), który już w latach dwudziestych XIX wieku polecił wznieść wieżę widokową na wzgórzu Žalý w Karkonoszach. Kilkadziesiąt lat później podobnych inicjatyw było już znacznie więcej. Na mapie Czech zaczęły pojawiać się kolejne wieże budowane przez miasta, stowarzyszenia i prywatnych fundatorów. W 1888 roku powstał Klub Czeskich Turystów (Klub českých turistů – KČT). Dziś większość odwiedzających Czechy kojarzy tę organizację przede wszystkim z charakterystycznym systemem znakowania szlaków, który uchodzi za jeden z najlepszych na świecie. Niewiele osób zdaje sobie jednak sprawę, że od samego początku działalności KČT miał znacznie ambitniejsze cele.
Organizacja nie chciała jedynie prowadzić ludzi po górach. Jej misją było zachęcenie Czechów do poznawania własnego kraju. Dlatego członkowie klubu zaczęli wytyczać szlaki piesze, wydawać przewodniki, organizować wycieczki, budować schroniska, stawiać drogowskazy i… finansować powstawanie wież widokowych. Jednym z najbardziej symbolicznych przedsięwzięć klubu była budowa praskiej Petřínskiej Rozhledny.

W tym samym czasie podobne inwestycje zaczęły powstawać niemal w całych Czechach. Na szczytach wzgórz wyrastały kamienne wieże przypominające średniowieczne baszty, eleganckie konstrukcje z cegły i drewna, a później także stalowe wieże reprezentujące coraz odważniejsze nurty architektoniczne. W wielu przypadkach ich budowę finansowali mieszkańcy, lokalni przedsiębiorcy lub stowarzyszenia społeczne. Powstanie nowej rozhledny było wydarzeniem, które integrowało całą okolicę.
Turystyka patriotyczna w Republice Czeskiej
I właśnie tutaj zaczyna być widoczna zasadnicza różnica pomiędzy Czechami a wieloma innymi krajami Europy. Podczas gdy w innych państwach wieże widokowe często były jednorazowymi inwestycjami lub elementem większych założeń parkowych, w Czechach stały się częścią szerokiego społecznego ruchu promującego aktywne poznawanie własnego kraju. Nie były wyjątkiem od reguły. Z czasem same stały się regułą. Ta tradycja przetrwała wojny, zmiany granic, okres komunizmu i transformację ustrojową. Co więcej – po 1989 roku przeżyła prawdziwy renesans.
Jest jeszcze jeden aspekt, o którym rzadko się mówi, a który być może najlepiej tłumaczy fenomen czeskich wież widokowych. Rozhledna pełni bowiem rolę bardzo podobną do tej, jaką od pokoleń pełni czeska hospoda. Na pierwszy rzut oka trudno znaleźć między nimi jakiekolwiek podobieństwo. A jednak obie powstały z tej samej potrzeby – stworzenia miejsca, do którego warto się wybrać i w którym można po prostu pobyć. Czeska kultura od zawsze opierała się na lokalnych wspólnotach. Hospoda była miejscem spotkań sąsiadów, rozmów o codziennym życiu, polityce czy sporcie. Nie chodziło wyłącznie o jedzenie i piwo. Liczyła się obecność innych ludzi, możliwość spędzenia czasu poza domem i poczucie przynależności do swojej miejscowości. Wieża widokowa działa bardzo podobnie, choć w inny sposób.
Wieża widokowa jako centrum społeczności lokalnej
Rzadko kiedy jest celem samym w sobie. Jest raczej pretekstem, by wyjść z domu. Zachętą do krótkiego spaceru, rodzinnej wycieczki albo przejażdżki rowerowej. To miejsce, które nadaje sens kilku godzinom spędzonym na świeżym powietrzu. To również tłumaczy, dlaczego w Czechach tak wiele nowych wież powstaje z inicjatywy niewielkich gmin. Dla mieszkańców nie są one jedynie inwestycją w turystykę. Stają się lokalnym symbolem i miejscem, z którego można być dumnym. W weekend spotykają się tam rodziny, rowerzyści, seniorzy i dzieci. Każdy przyjeżdża z innego powodu, ale wszyscy korzystają z tej samej przestrzeni. W tym sensie rozhledna nie jest wyłącznie punktem widokowym. Jest współczesnym miejscem integracji. Nie zamkniętym w czterech ścianach, lecz otwartym na krajobraz. Zamiast stołu i kufla piwa oferuje panoramę okolicy, ale efekt pozostaje podobny – daje ludziom powód, by spędzić czas razem.
Być może właśnie dlatego w Czechach wciąż buduje się kolejne wieże. Nie dlatego, że brakuje pięknych widoków ani dlatego, że każda nowa konstrukcja musi bić rekord wysokości. Powstają, ponieważ odpowiadają na bardzo prostą potrzebę – potrzebę wspólnego przeżywania miejsca, w którym się żyje.
I chyba właśnie w tym tkwi największy sekret czeskich wież. Są czymś znacznie więcej niż konstrukcją w polu czy lesie. Są zaproszeniem do wyjścia z domu bez wielkiego planu, do odkrycia kawałka własnej okolicy i do spojrzenia na nią z innej perspektywy. To dlatego dla Czechów wejście na wieżę nie jest wyczynem. Jest naturalnym elementem weekendu, podobnie jak spotkanie z przyjaciółmi w ulubionej gospodzie.
Może więc pytanie nie powinno brzmieć: „Dlaczego Czesi budują tyle wież widokowych?”. Znacznie trafniejsze byłoby inne: „Co sprawia, że potrafili uczynić z nich część swojej codzienności?”. Odpowiedź kryje się nie w liczbie schodów ani wysokości konstrukcji, lecz w czeskim podejściu do życia. Bo czas spędzony razem, blisko natury i bez pośpiechu, od dawna jest tam wartością samą w sobie. A wieża widokowa stała się po prostu jednym z najpiękniejszych miejsc, by tę wartość pielęgnować.

