Boże Narodzenie w Czechach | Czeskie Szlaki

Boże narodzenie po czesku

tradycje-boze-narodzenie-w-czechach

Kiedy w Czechach zapala się pierwsza świeca adwentowego wieńca, zaczyna się coś więcej niż tylko „odliczanie” do Świąt. Rozpoczyna się wiele małych rytuałów — ludowych, chrześcijańskich, czasem zabawnych, czasem mocno symbolicznych — które prowadzą rodzeństwa, rodziny i całe domy przez okres od oczekiwania aż po wielką kolację 24 grudnia i dalej. W tym tekście prześledzimy te zwyczaje — od adwentu po dzień świętego Szczepana — przyglądając się ich korzeniom, przesądom i temu, w jaki sposób żyją dzisiaj.

Czeski wieniec adwentowy

Już w grudniu – cztery niedziele przed Wigilią – czeski dom zaczyna się zmieniać. W oknach pojawiają się lampki, w sklepach adwentowe wieńce z czterema świecami, a w rodzinach pojawia się specyficzny nastrój wyciszenia. Ta tradycja nie była dla mnie zaskoczeniem. Znałem ją doskonale z mojego rodzinnego domu na Śląsku. Tradycja wieńca adwentowego, z zapalaną co tydzień świecą, pochodzi z chrześcijańskiego czasu oczekiwania na przyjście Chrystusa. Wieniec adwentowy to jedna z najbardziej rozpoznawalnych i lubianych tradycji w czeskich domach – choć jego korzenie wcale nie są czeskie. Pojawił się w Niemczech w XIX wieku, kiedy to ewangelicki pastor Johann Hinrich Wichern stworzył dla dzieci z sierocińca w Hamburgu ogromny drewniany krąg z 24 świecami – po jednej na każdy dzień Adwentu.

Z czasem forma wieńca uprościła się do czterech świec, symbolizujących cztery niedziele poprzedzające Boże Narodzenie. Do Czech tradycja ta przywędrowała na przełomie XIX i XX wieku, głównie za sprawą niemieckich osadników i duchowieństwa. Początkowo wieniec adwentowy spotykało się tylko w kościołach i w bogatszych domach, ale dziś jest obecny niemal wszędzie – na stołach, drzwiach, w szkołach i urzędach. Jego forma jest zazwyczaj klasyczna: spleciony z gałązek świerku lub jodły, ozdobiony kokardami, szyszkami i małymi bombkami. Każda z czterech świec zapalana jest kolejno w kolejne niedziele Adwentu – symbolicznie rozświetlając czas oczekiwania na narodziny Jezusa, ale też wprowadzając do domów atmosferę spokoju, ciepła i bliskości.

Jednak równocześnie z religijnym tonem wkrada się atmosfera domowa i ludowa: w szkołach i przedszkolach dzieci przygotowują występy; w domach rozpoczyna się pieczenie drobiazgów na słodko (choć nie jeszcze na pełną skalę); często pojawia się zwyczaj, by okno lub drzwi ozdobić jemiołą — ten zielony pęd, który od wieków kojarzono z życiem w środku zimy.

Kiedy do drzwi zapuka św. Mikołaj?

Tradycja świętego Mikołaja – Mikuláša w Czechach to jedno z najbardziej charakterystycznych i zarazem najbardziej lubianych wydarzeń okresu adwentowego. Każdego roku 5 grudnia wieczorem, na ulicach czeskich miast i wsi rozgrywa się prawdziwy teatr dobra i zła: pojawia się trójka – Mikuláš, anděl (anioł) i čert (diabeł). Dla dzieci to jednocześnie ekscytujące, trochę przerażające, a zarazem magiczne przeżycie, które oficjalnie rozpoczyna atmosferę świąt Bożego Narodzenia.

Mikuláš to czeska wersja postaci świętego Mikołaja z Miry, biskupa żyjącego na przełomie III i IV wieku w Azji Mniejszej (dzisiejsza Turcja). W tradycji chrześcijańskiej słynął z miłosierdzia i pomocy ubogim, a jego legendarne gesty – jak obdarowanie biednych dziewcząt posagiem czy uratowanie marynarzy z burzy – sprawiły, że stał się patronem dzieci, żeglarzy, studentów i kupców. Do Czech kult św. Mikołaja trafił prawdopodobnie w średniowieczu za pośrednictwem Kościoła katolickiego, ale jego obecny kształt – jako wesołej, ulicznej tradycji z udziałem anioła i diabła – uformował się znacznie później, w czasach nowożytnych.

5 grudnia po zmroku ulice wypełniają się grupkami przebierańców. Mikuláš nosi długą, białą lub złotą szatę przypominającą ornat biskupi, w ręku trzyma pastorał, a na głowie ma mitrę. Towarzyszą mu zwykle dwie postacie: anioł, symbol dobra i nagrody, z białymi skrzydłami i aureolą, oraz diabeł (čert) – ubrany w czarne futro, z łańcuchami, rogami i czasem sadzą na twarzy. Ten ostatni odgrywa kluczową rolę w całym przedstawieniu: straszy dzieci, które przez rok nie były grzeczne, grzechocze łańcuchem, a nawet udaje, że chce je włożyć do worka i zabrać do piekła.

To jednak tylko teatr – w rzeczywistości czeski Mikuláš ma wychowywać, a nie straszyć. Dzieci recytują wierszyki, śpiewają piosenki lub odpowiadają na pytania o swoje zachowanie. W nagrodę otrzymują słodycze, owoce, orzechy lub małe prezenty. Jeśli jednak w minionym roku „nie były grzeczne”, w paczce mogą znaleźć również surowe kartofle lub kawałek węgla – tradycyjną przestrogę.

Choinko ma, choinko ma…

Choinka, czyli vánoční stromek, to dziś nieodłączny symbol czeskich świąt Bożego Narodzenia – tak powszechny, że trudno sobie bez niego wyobrazić wigilijny wieczór. Ale wbrew pozorom tradycja ta w Czechach ma dość krótką historię, a jej znaczenie i sposób obchodzenia różni się od tego, jak wygląda to w Polsce.

Zwyczaj ustawiania choinki w domach przybył do Czech z krajów niemieckojęzycznych na początku XIX wieku. Za jego pioniera uznaje się prażanina Johanna Karla Leibicha, który w 1812 roku miał po raz pierwszy ustawić przystrojoną jodłę w swoim mieszkaniu na praskim placu Malostranské náměstí. Pomysł szybko podchwyciła czeska arystokracja i bogatsze mieszczaństwo, a z czasem tradycja ta rozprzestrzeniła się po całym kraju. Wcześniej w czeskich domach świąteczne dekoracje ograniczały się raczej do gałązek jodły lub świerku, zawieszanych nad drzwiami czy przy ołtarzykach, oraz do szopki betlejemskiej (jesličky), która w Czechach miała i nadal ma ogromne znaczenie religijne i kulturowe.

Na początku czeska choinka była symbolem niemieckiego mieszczaństwa, a więc elementem obcej kultury. W połowie XIX wieku czeskie elity narodowe zaczęły jednak przekształcać ten zwyczaj w „czeski” – dodając do niego własne elementy ludowe, śpiewy, kolędy i domowe ozdoby. W ten sposób choinka stała się czymś więcej niż importowanym zwyczajem: stała się symbolem rodzinnego ciepła, wspólnoty i czeskiego świętowania.

Do dziś wielu Czechów wspomina z dzieciństwa, że choinka pojawiała się w domu dopiero 24 grudnia. Wierzono, że to Ježíšek (Dzieciątko Jezus) przynosi choinkę i prezenty, a kiedy zabrzmiał dzwonek, oznaczało to, że właśnie „przyleciał” i można wejść do salonu. Ten moment – wejście do rozświetlonego pokoju i odkrycie prezentów pod drzewkiem – dla wielu czeskich rodzin pozostaje najbardziej magiczną chwilą całych świąt.

Łuska z karpia – symbol bogactwa

W czeskiej tradycji wigilijnej karp odgrywa ważną rolę. Ale gdy zjedzona zostanie już smażona ryba z sałatką ziemniaczaną, zostaje coś jeszcze – łuska, błyszcząca, cienka, o metalicznym połysku. Właśnie ta łuska, według starego zwyczaju, ma zapewnić domownikom bogactwo, dobrobyt i pomyślność w nadchodzącym roku.

Zgodnie z tradycją, każdy uczestnik wigilijnej kolacji powinien wziąć jedną łuskę ze stołu i schować ją do swojego portfela. Ma tam pozostać aż do kolejnych świąt Bożego Narodzenia – dopóki nie zostanie zastąpiona nową, świeżą łuską z następnego karpia. Niektórzy wierzą, że łuska powinna leżeć w przegródce z pieniędzmi, by „przyciągać” dostatek. Inni trzymają ją w kopercie z napisem „na szczęście”. W niektórych regionach Czech, zwłaszcza na Morawach i w Czechach Południowych, zwyczaj ten rozbudował się jeszcze bardzie. Gospodyni domowa zbiera kilka łusek i chowa je do miski z wodą, w której myje się ręce po kolacji wigilijnej – wierząc, że dzięki temu „pieniądze będą się do niej lepić”.

Kto zobaczy zlaté prasátko za oknem?

Czy może nas spotkać coś lepszego niż zobaczenie złotej świnki? Okazuje się, że nie! Jedna z tradycji bożonarodzeniowych w Czechach dotyczy wypatrywania „zlatého prasátka”. Legenda głosi, że ten kto sumiennie pości w dniu Wigilii może liczyć na zobaczenie złotego prosiątka już po zmierzchu. Ma mu to przynieść szczęście i dostatek w kolejnym roku. W ten sposób łączyło się symbolikę święta z praktyką postu – i odrobiną wychowawczej magii.

Dzisiaj złote prosiątko jest wykorzystywane także w popkulturze. W czeskich sklepach świątecznych można bez problemu kupić czekoladowe lub marcepanowe świnki, które mają przynosić szczęście, albo małe złote figurki prasátek do ustawienia na stole. Producent Kofoli wykorzystuje je w swoim logo. Z czasem złote prosiątko stało się jednym z nieformalnych symboli czeskich świąt – obok karpia, Ježíška i adwentowego wieńca.

Czeskie święta to nie tylko karp, choinka i Mikuláš. To czas, w którym kraj o pragmatycznej duszy przypomina sobie o magii. W małych miasteczkach Moraw, w górskich wioskach Jesioników, w praskich kamienicach — wszędzie powtarza się ten sam gest: dzielenie się spokojem, ciepłem, światłem. To święta, które pachną orzechami i wspomnieniami, w których cisza Wigilii jest głośniejsza niż fajerwerki sylwestra. A kiedy w blasku świec dzieci odkrywają prezenty pod choinką, a starsi po cichu wznoszą toast, każdy, choćby na moment, czuje to samo — że świat, mimo wszystko, wciąż potrafi być dobry.

Veselé Vánoce!


Rekomendowane artykuły